Muzyka, winyle i gramofony > Muzyka na winylu

Reedycje - recenzje / dyskusje

(1/17) > >>

Piotruś:
Celu tematu chyba nie muszę tłumaczyć. O reedycjach - wszystko, co chcecie.

Zacznę od jednej ze swoich ulubionych płyt, której to omówione niżej wydanie zdecydowanie polecam.


Love - Forever Changes
mastering: Chris Bellman (Bernie Grundman Mastering)
Elektra/Rhino
1967/2012
cena: 50 PLN

Zacznę od tego, że ta płyta to majstersztyk. Zupełny, od deski do deski. Pomimo możliwości zaszufladkowania tego albumu jako przykładu amerykańskiej psychodelii lat 60., na tej płycie nie ma wyjących elektrycznych organów sięgających nieodkrytych, rzadkich sfer kosmosu, gdzie wszystko jest trochę inne. Materiał w większości jest akustyczny, a zespołowi towarzyszą smyczki i dęciaki. Do tego miejscami dylanowate, głębokie teksty, trochę barokowego przepychu i cokolwiek i w jakichkolwiek mieszankach oddziaływało na Arthura Lee, lidera zespołu, w 1967. Płyta obowiązkowa, tak jak Sgt. Pepper's... i Odessey and Oracle.

Przechodząc do samej reedycji, to jest to wydanie stuprocentowo analogowe, cięte z 45-letnich taśm przez Chrisa Bellmana. Nakład europejski został wytłoczony w niemieckiej tłoczni Pallas z amerykańskich stempli, nakład amerykański natomiast w RTI. Moja kopia to wydanie europejskie i jakość samej produkcji płyty jest doskonała. Czysta i nienaelektryzowana od razu po pierwszym wyjęciu z koperty wyłożonej folią. W czasie odsłuchu brak nawet najmniejszych zakłóceń, słychać jedynie minimalny szum przesuwu. Samo brzmienie jest dobrze zrównoważone i niczego mu nie brakuje. Uwagę zwraca głęboki bas w The Red Telephone, ponadto wszystkie instrumenty słychać z odpowiednią klarownością, nic nie ginie w tle. Dęte solo w Alone Again Or brzmi organicznie, żywo. Rewelacja.

Okładka jest dobrej jakości, ale warto tutaj wspomnieć o różnicy pomiędzy wydaniem starokontynentalnym, a tym przeznaczonym na rynek USA. Okładka amerykańska jest dosyć dokładną repliką grubej, kartonowej obwoluty z charakterystycznie doklejanym tyłem pierwszego wydania z 1967, natomiast Europejczycy muszą się zadowolić cieńszą, standardową produkcją.



Piotruś:


Van Morrison
Astral Weeks
Warner Bros. Records
mastering: Kevin Gray (AcousTech)
~65 PLN

Powalająca brzmieniowo reedycja w mojej opinii doskonałego muzycznie albumu Vana Morrisona sprzed ponad czterdziestu pięciu lat. Dla niektórych ten akustyczny album może być nudnawy, ja natomiast uznaję Tygodnie astralne za krążek świetny, przepełniony lirycznym, bajkowym materiałem. Przy tej płycie się odpoczywa.

Dodatkowym plusem wydania jest solidna kartonowa okładka przypominająca te amerykańskie z lat 60. z doklejanym tyłem. Minusem natomiast - kod kreskowy nadrukowany z tyłu, zupełnie niepotrzebnie, jakby nie mógł być naklejony na folię. Cóż, taki znak naszych czasów.

Kuba:
Miałem ten album Love kilka razy w rękach. Muszę w końcu kupić.
Ogólnie Rhino robi raczej dobre reedycje. Mam z tej serii Close to the Edge - Yes, Remain in Light - Talking Heads, i Court and Spark - Joni Mitchell. Wszystkie są bardzo dobrej jakości z porządną poligrafią.

Piotruś:
Co do poligrafii - polemizowałbym. Owszem, druk jest w porządku, ale dosyć cienka tektura do mnie nie przemawia. Ale w takich cenach nie ma też co wybrzydzać. Music on Vinyl to wszak podobna klasa, a cenią się dwa razy więcej.

Piotrek:
Ale kupowanie Joni to jak dla mnie trochę bez sensu, stare wydania sa łatwo dostępne i tanie, poligraficznie też ładniejsze.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej