Autor Wątek: Zużycie igły a jakość dzwięku  (Przeczytany 5241 razy)

Marcin

  • Admin
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 661
Zużycie igły a jakość dzwięku
« dnia: Październik 12, 2015, 00:01:15 »
W zeszłym tygodniu słuchając nie umytych płyt ubrudziłem igłę VN 35 na tyle mocno że czyszczenie na sucho dziecięcą miękką szczoteczką do zębów nie dało rezultatu w postaci czystej igły  :nie:
Więc przeszedłem do planu B, czyli czyszczenia na mokro, to znaczy ta sama szczoteczka ale zwilżona wodą, podczas tej operacji którą wykonuję delikatnie i z rozwagą  !
Poczułem delikatne "pyknięcie"  :Ysz:
Pierwsza myśl, złamałem wspornik !
Ale to raczej nie możliwe, przecież szorowałem igłę uważnie i delikatnie  :co?:
Spojrzenie przez lupę...
Wspornik cały ale nie ma diamentowego ostrza  :(
Wniosek : urwałem diament .
Dramatu nie ma, igła miała ponad 1,5 roku, pograła jakieś 500 godzin, strata niewielka.
Zamówiłem nowy zamiennik od WAMATa VN 35 (stara była też z tego sklepu).
Nowa igła przyszła w zeszły piątek, więc ją od razu założyłem, a tą zepsutą chciałem wyrzucić do śmieci, ale coś mnie tknęło żeby ostatni raz spojrzeć przez lupę na ten wspornik starej ale jakże zasłużonej dla moich uszy igły  :)
Ku wielkiemu zdziwieniu, diamentowe ostrze dumnie tkwiło na wsporniku jak gdyby tam było od zawsze !
I nawet wyglądało na zupełnie czyste  :fiu:
Czary  :co?:
A może kropla wody załamująca światło w ten sposób że ukryła ten diamentowy skarb przed moim uzbrojonym w szkło powiększające okiem ?

Tyle grafomanii, przechodzimy do konkretów  :P

Jak już mam dwie takie same igły od jednego producenta,
jedna nowa nie śmigana a druga z przebiegiem co najmniej 500 godz.
To zrobiłem sobie odsłuch porównawczy na jednej płycie, konkretnie Kill Bill strona B.

Wnioski z odsłuchu:
Dół i środek taki sam, ja nie słyszę różnicy, tak samo jak i w głośności.
Różnica i to spora jest w górnych rejestrach.
Na nowej igle słychać zdecydowanie więcej detali, szczegółów górnych rejestrów,
na starej igle nie słychać 50% tych detali co na nowej.
Patrząc na całość, to nie napisał bym że jest przepaść, ale przy płycie która jest w miarę osłuchana różnica jest zauważalna, słychać że czegoś nie ma, coś brakuje.
Jutro lub po jutrze wezmę obie igły pod mikroskop to fotki zamieszczę.

Proszę o zamieszczanie swoich obserwacji w tym temacie  :)

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Zużycie igły a jakość dzwięku
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 12, 2015, 08:07:55 »
igła miała ponad 1,5 roku, pograła jakieś 500 godzin

Dół i środek taki sam, ja nie słyszę różnicy, tak samo jak i w głośności.
Różnica i to spora jest w górnych rejestrach.
Na nowej igle słychać zdecydowanie więcej detali, szczegółów górnych rejestrów,
na starej igle nie słychać 50% tych detali co na nowej.
Patrząc na całość, to nie napisał bym że jest przepaść, ale przy płycie która jest w miarę osłuchana różnica jest zauważalna, słychać że czegoś nie ma, coś brakuje.

Trafiłes w sedno.

Dodać można jeszcze większą wrażliwość na występowanie IGD na niektórych płytach.

Wniosek:
Nie wierzyć w 1000 godzin i wymieniać igłę po 500, a gdy miała cięższy żywot nawet po 300 godzinach.



Marcin

  • Admin
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 661
Odp: Zużycie igły a jakość dzwięku
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 13, 2015, 00:19:25 »
Omawiamy tutaj technologię analogową gdzie newralgicznym punktem jest jest styk igły z rowkiem płyty winylowej, czyli zjawisko tarcia i ścierania ma zasadnicze znaczenie, więc nie jest dla mnie szokiem że igła której producent podaje okres żywotności na 1000h, w połowie tego okresu wykazuje zużycie które można nausznie zauważyć, jestem z wykształcenia mechanikiem samochodowym, i wydaje mi się że o tarciu i jego skutkach coś wiem :)
Jest dla mnie zupełnie jasne że jak producent igły podaje trwałość na 1000h to ma na myśli całkowitą trwałość, czyli do całkowitej degradacji po której nie jest już możliwa dalsza eksploatacja igły.
Jeśli producent podaje trwałość 1000h to na pewno uwzględnił margines błędu, na moje oko
bo w tym konkretnym temacie wiedzy nie mam to pewnie około 20%, przy zachowaniu norm
eksploatacyjnych podanych przez producenta igły.
Czyli teoretycznie jak ktoś ma igłę gdzie producent napisał że ma wytrzymać 1000h to użytkownik
oceniając na oko czas przebiegu igły (w miarę solidnie) może być spokojny że nie zniszczy sobie
płyt, teoretycznie.

Inną sprawą którą tu poruszyłem zakładając ten temat, jest jakość dźwięku w kontekście
zużywającej się igły .
Nausznie doświadczyłem że igła w połowie swojego czasu eksploatacji wyznaczonego przez
producenta, okazała spadek jakości w wysokich rejestrach, spadek na tyle nie istotny przy
słuchaniu "do kotleta", czyli np. w sytuacji że coś tam klepię w kompie i słucham muzyki z winyla,
lub gadamy ze znajomymi a w tle leci winyl.
Ale nabiera to znaczenia gdy chcemy posłuchać jakiejś płyty, wygodnie w fotelu, z zamkniętymi oczami.
W tej sytuacji to już ma znaczenie  :taktak:

Dlatego mam kilka pytań w kwestiach w których się do końca nie orientuję  :-\

1. czy wszystkie igły diamentowe używane w średniej, dobrej i wyższej klasie mają
takie same parametry jak twardość ?

2. w instrukcji do Polskich wkładem MF było napisane że trwałość igły to 300h,
czy było to powodowane gorszą jakością diamentu ?
czy też realizmem jakim się wykazuje Piotrek ?

3. czy drogie wkładki MC mają lepsze diamenty ? Które potrafią utrzymać parametry dzwięku
przez cały okres eksploatacji na najwyższym poziomie ?
Bo jeśli nie to spora grupa ludzi którzy wydali sporą kasę na MC jest dymana na kasę
w sposób koncertowy  :jezyk:

4. czy szlify typu Shibata nie jest trochę przereklamowany ?
Bo jak jest nówka nie śmigana to może jest super, ale pewnie szybko się degraduje ,
piszę teraz czysto teoretycznie, jak szlif eliptyczny degraduje się w sposób słyszalny
w połowie żywotności płyty, to na chłopski rozum bardziej misterny szlif Shibata
lub podobny pewnie straci swoje właściwości po 100-200h ?

Takie mam rozterki  :)

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Zużycie igły a jakość dzwięku
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 13, 2015, 12:20:27 »
Po kolej odpowiem na pytania.

1) Zasadniczo tak, wynika to z własności fizycznych diamentu.

2) Z tego co pamiętam to nie było 300 tylko 500 lub 800, a więc zupełnie realnie.

3).
Nie, patrz punkt 1. Z racji, że pracują przeważnie z naciskami rzędu 3g i trudniej o bezpieczne czyszczenie grota, to trwałość raczej poniżej 500 godzin, jeśli chcemy mówić o wysokiej jakości dźwięku, w przeciwnym razie nie kupowaliśmy by wkładek MC.

4). Z igłami typu line contact jest jeszcze gorzej. Zasadniczo szlif Shibaty został pomyślany do systemu CD-4.

Ten temat był już wałkowany przy okazji AT440.MLa.

Jeśli kogoś stać na wydawanie 500 zł co 300 godzin, to proszę bardzo, ale jak miałbym przez to rzadziej słuchać , czy mniej kupować płyt to nie widzę w tym sensu.

Jesli będzie wymieniał rzadziej, to z punktu widzenia jakości dżwięku i dbałości o kondycje płyt,  to lepiej słuchać na wkładce ceramicznej z  igłami diamentowymi po $5.





Marcin

  • Admin
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 661
Odp: Zużycie igły a jakość dzwięku
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 13, 2015, 21:54:37 »
2) Z tego co pamiętam to nie było 300 tylko 500 lub 800, a więc zupełnie realnie.

Wychodzi na to że mam lepszą pamięć  ;D
300 h , stoi jak byk !

Jeśli kogoś stać na wydawanie 500 zł co 300 godzin, to proszę bardzo, ale jak miałbym przez to rzadziej słuchać , czy mniej kupować płyt to nie widzę w tym sensu.

Dokładnie się z tym zgadzam  :spoko:

Marcin

  • Admin
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 661
Odp: Zużycie igły a jakość dzwięku
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 29, 2015, 21:26:10 »
Zrobiłem dziś fotki obu tych igieł (stara i nowa) , ale ze względy na jakość ja nie widzę żadnych różnic na oko, za wyjątkiem tym że na starej igle sam czubek, czyli ta część która siedzi w rowku jest wyraźnie ciemniejsza.
Z lewej strony, igła nowa, z prawej taka po około 500h przebiegu.

[ You are not allowed to view attachments ]

[ You are not allowed to view attachments ]

vineelleenn

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 779
Odp: Zużycie igły a jakość dzwięku
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 01, 2015, 19:56:37 »
Może jednak te magiczne 1000h to empiryczne zalecenie?
Ja mam wrażenie, że igła dość długo gra dobrze/poprawnie, aż przychodzi taki moment kiedy najpierw zaczyna delikatnie   gorzej odtwarzać, potem gorzej,i gorzej, (kłaki wybiera etc) aż    pada...

Marcin

  • Admin
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 661
Odp: Zużycie igły a jakość dzwięku
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 01, 2015, 23:54:00 »
Może jednak te magiczne 1000h to empiryczne zalecenie?

Zdziwił bym się gdyby było inaczej  :)
To zwykła gwarancja producenta, min. tyle ma grać, a jak to już zupełnie inna bajka.

Mnie w tym temacie bardziej interesuje pewien próg przebiegu igły po którym w subiektywnej  ocenie zwykłego zjadacza muzyki następuje decyzja o zmianie igły na nową.

Ja mam wrażenie, że igła dość długo gra dobrze/poprawnie, aż przychodzi taki moment kiedy najpierw zaczyna delikatnie   gorzej odtwarzać, potem gorzej,i gorzej,

Ja chciałbym się skupić na określeniu czysto subiektywnym dla każdego z nas kiedy granie bardzo dobre  przechodzi w poprawne , ta granica jest szeroka i dla każdego inna.
I ten aspekt użytkowania igły mnie ciekawi  :)

najpierw zaczyna delikatnie   gorzej odtwarzać, potem gorzej,i gorzej, (kłaki wybiera etc) aż    pada...

Tu już piszesz o stanie agonalnym, ale to wykracza poza temat  ;)

vineelleenn

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 779
Odp: Zużycie igły a jakość dzwięku
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 02, 2015, 02:54:55 »
Ja chciałbym się skupić na określeniu czysto subiektywnym dla każdego z nas kiedy granie bardzo dobre  przechodzi w poprawne , ta granica jest szeroka i dla każdego inna.
I ten aspekt użytkowania igły mnie ciekawi  :)
najpierw zaczyna delikatnie   gorzej odtwarzać, potem gorzej,i gorzej, (kłaki wybiera etc) aż    pada...
Tu już piszesz o stanie agonalnym, ale to wykracza poza temat  ;)
Tak miałem:
Taki przypadek mi się trafił  jak pisałem wyżej i przypomniałem jako ciekawostkę ;)
"najpierw zaczyna delikatnie  gorzej odtwarzać, potem gorzej, i gorzej".., ale rozłożone w czasie "granie bardzo dobre  przechodzi w poprawnesłabo zauważalnie. Zwłaszcza że słucha się różnych płyt:głośnych, cichych, lepiej  i słabiej nagranych. I nie stale,  i niecodziennie...i nie zawsze "szczelnie" , i nie co chwilę wymienia igły dla porównania (a przy wymianie to często słychać wyrażną różnicę w jakości)
Aż do momentu gdy spadek jakości dźwięku jest "skokowy"  (w trakcie płyty!) i już  prawie nic nie  słychać >:(

Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Odp: Zużycie igły a jakość dzwięku
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 02, 2015, 12:13:29 »
A jeśli wymienimy igłę, bo pograła te 800 godzin na nową i ta z miana nie jest słyszalna dla naszych uszu, to ? To znaczy ,że zbyt wczesnie nastapiła wymiana? Pytam teoretycznie. Nie dogrywam igieł do spodu. Staram sie wymieniać racjonalnie, ale miewam watpliwości czy aby już.... bo tracę rachubę ze wzgledu na ilośc gramofonów. Nie pamietam ile dana maszyna faktycznie pracowala przez np rok. Problemu nie mam w Garrard Zero 100 SB. On ma licznik przebiegu, który daje jakis tam obraz czasu pracy igły.