Autor Wątek: Rytmika jazzu... pogadamy o tym???  (Przeczytany 3949 razy)

Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Rytmika jazzu... pogadamy o tym???
« dnia: Październik 23, 2014, 21:22:30 »
Hmm.. moze po kilka słow o mistrzach rytmu...na pierwszy ogien...

Elvin Jones

Pracował z wieloma wybitnymi muzykami, w tym z J.J. Johnsonem, Donaldem Byrdem i Sonnym Rollinsem, a w 1960 r. wszedł do kwartetu Johna Coltrane'a. W zespole Coltrane'a pozostał przez pięć lat, zdobywając pozycję jednego z najwybitniejszych perkusistów w historii jazzu. Reprezentowany przez niego styl postbopowej gry na bębnach odegrał ważną rolę w historii tego instrumentu.
Muzyka Jonesa i jego zespoły były mocno związane z awangardowymi nurtami jazzu. Jako twórca postbopowy, doprowadził do zasadniczego przewartościowania stylu gry w zespole, zintegrował perkusję z improwizacjami liderów. Perkusja, z instrumentu akompaniującego i źródła pulsu rytmicznego - jak to było w poprzednich epokach - przemieniła się w zespole w pełnoprawny element.

Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Odp: Rytmika jazzu... pogadamy o tym???
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 23, 2014, 21:32:50 »
I jeszcze ździebko teorii.
Rytm nowoorleański i dixielandowy są dwuuderzeniowe.

Swing-cztery uderzenia na jeden takt i akcentowanie na 2 i 4

Max Roach(bebop) jako piewrszy dogrywał na perkusji linie melodyczne - zatem perkusja stała się również instrumentem melodycznym. Jednak przejmując funkcję melodyczną nie poniechała rytmicznej. Wobec tego, że funkcja rytmiczna nabrała bardziej złożonego i muzycznego charakteru, dołączyła do niej funkcja melodyczna. Perykusja przeszła tą samą ewolucję, co inne instrumenty w sekcji rytmicznej. Rosło zainteresowanie rytmami afrykańskimi i kubaskimi. Potem, w okresie nowoczesnego bopu następuje kolejna ewolucja - Billy Higgins, Ed Blackwell związani z muzyką Ornette Colmana: utrzymują ciągły rytm w momencie, gdy już nic nie wykazuje z tym rytmem związku.
Rytm przradza się w brzmienie ciągłe(legato) - talerz dźwięczy stale.

Rytm jazzu cool to kombinacja rytmu swingu i bopu.

To wszystko nie miałoby sensu bez swingu - rytmicznej intensywności, charakterystycznej dla jazzu...

Miom zdaniem rytmika jazzu.... upraszca się /chodzi zwłaszcza o bardziej komercyjne kierunki gatunku/ ,coraz częściej bazuje na parzystych podzialach , podobnie jak muzyka rockowa. Są jednak ostoje bardzo interesujacych figur rytmicznych /formacje Zorna, Billa Frisella (na bebnach Joey Baron lub Ginger Baker albo Jim Keltner) ze swoimi...hmm, w zasadzie Zornowymi muzykami. No i stara gwardia Paul Motian, Jack DeJohnet i jeszcze z 1000 innych , glownie wyroslych z tradycji free jazzu i hard bopu kobinuje nietuzinkowo/... czyli nie jest zle :)


Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Odp: Rytmika jazzu... pogadamy o tym???
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 23, 2014, 21:46:13 »
Art Blakey

W latach 1943-1944 grał w orkiestrze Fletchera Hendersona.W 1947 r. Blakey zorganizował zespół nazwany "Seventeen Messengers", z którego wyłoni? się oktet, noszący nazwę "Jazz Messengers". Na początku lat 50. nagrywał płyty z Charliem Parkerem, Milesem Davisem i Cliffordem Brownem.W 1955 r. wspólnie z Horacem Silverem założył zespół, który znowu nazwał "Jazz Messengers".Chociaż w zespole nieustannie zmieniali się muzycy, to jednak przez ponad trzydzieści lat Art Blakey prowadził kwintet pod tą samą nazwą - "Jazz Messengers". Przez jego "akdemię jazzu" przewinło się wiele późniejszych sław, tworząc wraz z liderem filar współczesnego akustycznego brzmienia jazzu, tzw. hard bopu.W Messengersach grali m.in. trębacze - Clifford Brown, Lee Morgan ,Wynton Marsalis, Terence Blanchard; saksofoniści - Benny Golson, Kenny Garrett, Wayne Shorter, Branford Marsalis; - pianiści Chick Corea, Keith Jarrett, McCoy Tyner; kontrabasista Buster Williams.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Rytmika jazzu... pogadamy o tym???
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 23, 2014, 21:50:51 »
Moim zdaniem, im ART BLAKEY wygląda groźniej na okładce tym lepiej na tej płycie grzeją.

np.






Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Odp: Rytmika jazzu... pogadamy o tym???
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 23, 2014, 21:56:12 »
Rozumiem, że stawiasz na tę czerwoną z Lee Morganem w składzie?

Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Odp: Rytmika jazzu... pogadamy o tym???
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 23, 2014, 21:58:29 »
I by nie było, że tylko prehistoria:

Joey Baron

Zadebiutował na jazzowej estradzie w zespole towarzyszącym recitalom wybitnej wokalistki jazzu Carmen McRae (1976). Współpracował z Billem Frisellem, Timem Berne,  Dave'm Douglasem, Anthonym Colemanem, Uri Cainem, Enrico Pieranuzzim, Patem Martino, Davidem Sanbornem, Fredem Herschem, Tootsem Thielemansem, Johnem Zornem (Naked City,Masada,Bar Kokhba...)
Kwartet Joeya Barona (z udziałem Arthura Blythe'a, Rona Cartera i Billa Frisella) uchodzi za jeden z ciekawszych zespołów jazzu ostatnich lat. Ich autorskie albumy "Down Home" oraz "We'll Soon Find Out" zebrały wspaniałe recenzje w fachowej prasie jazzowej.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Rytmika jazzu... pogadamy o tym???
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 23, 2014, 22:50:54 »
Rozumiem, że stawiasz na tę czerwoną z Lee Morganem w składzie?

No to momentami trochę robi kaszkę z mózgu.

Kuba

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 456
Odp: Rytmika jazzu... pogadamy o tym???
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 24, 2014, 14:46:33 »
To ja może dodam od siebie jednego pana, choć nie umiem tak ładnie uzasadnić jak Robert. (Może Robert coś doda?)

Jim Black

Rocznik 1967, absolwent Berklee College of Music. Mieszka w Nowym Jorku, w dzielnicy Brooklyn.
Związany z tamtejszą sceną jazzową, grał m.in. z Ellerym Eskeline'em, Timem Berne'em, czy Dave'em Douglasem.
Bardzo częstym partnerem jego muzycznych wędrówek jest saksofonista i klarnecista Chris Speed, z którym współtworzy zespoły Yeah No, AlasNoAxis, Pachora, czy Endangered Blood.

Jako lider występuje w AlasNoAxis właśnie, a ostatnio również we własnym trio.
Swoje płyty wydaje w niemieckiej wytwórni Winter&Winter.

Kilka słów o jego najciekawszym projekcie (w mojej skromnej opinii) czyli AlasNoAxis.
Poza Black'iem i Speed'em, zespół tworzą skandynawowie, Hilmar Jensson na gitarach i Skuli Sverisson na basie.
AlasNoAxis gra trudną do zaszufladkowania muzykę instrumentalną, w której znajdziemy elementy free jazzu, improwizację, oraz rockowe, czy wręcz metalowe brzmienia. Sam Black twierdzi, że AlasNoAxis nagrywa "piosenki" i coś w tym jest, bo utwory często mają taką "piosenkową" strukturę. Zespół ten śledzę od debiutanckiego albumu z 2000 r. Od tamtej pory nagrali w sumie sześć albumów. Trudno powiedzieć który z nich jest najlepszy. Wszystkie są dla mnie niesamowitą ucztą muzyczną. Debiut jest chyba najtrudniejszą w odbiorze pozycją. Następujące po nim albumy Splay i Habyor, są dużo bardziej przystępne dla "postronnego słuchacza", pełne rockowych brzmień i nie tak rozimprowizowane jak pierwsza płyta. Kolejne albumy są nieco bardziej zróżnicowane i pełne muzycznych niespodzianek.

AlasNoAxis mają też bardzo rozpoznawalne brzmienie, które w połączeniu z doskonałą realizacją nagrań i dźwięku na płytach robi piorunujące wrażenie. Włożenie ich płyty do odtwarzacza (niestety tylko edycje na CD) często otwiera oczy wielu osobom. Brzmienie jest surowe, pełne przestrzeni i detali, ale jednocześnie pełne "mięcha". Trudno mi to opisać słowami, ale ten zespół nie brzmi jak kolejny kwartet jazzowy.

Sam Jim Black gra na perkusji w sposób absolutnie nietuzinkowy. Można poznać, że to on po jednym uderzeniu w talerz czy werbel. Mało tu swingu  ;), i często pierwsze wrażenie może być takie, że gość wali bez sensu. Jeżeli poświęcimy jego grze choć trochę uwagi, to wszystko nagle zacznie układać się w logiczną, acz pogmatwaną całość. Bardzo lubię też sposób w jaki wykorzystuje różnego rodzaju przeszkadzajki.

Tyle pisania, czas na trochę dźwięków: