Autor Wątek: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy  (Przeczytany 15869 razy)

Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #15 dnia: Sierpień 24, 2014, 22:48:58 »
Należy dodać, że Country Joe And The Fish / z zespołem i jako solista/ zacnie zaprezentował sie się podczas historycznego Festiwalu Woodstock. Zreszta ten występ został odnotowany na slynnych płytach dokumentujacych to wydarzenie.

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 24, 2014, 22:56:45 »
Etam Woodstock, Monterey bardziej znaczący i tam też grali!

i jako solista to już nie "-and the Fish"
;)

Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 25, 2014, 01:22:54 »
Etam Woodstock, Monterey bardziej znaczący i tam też grali!

i jako solista to już nie "-and the Fish"
;)
Jako solista to chyba oczywiste, że bez rybek :) Czyli jako Wiejski Jasiu.

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 25, 2014, 12:48:25 »
Nie Jasiu tylko Józek

Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 25, 2014, 13:35:24 »
Nie Jasiu tylko Józek
Racja..Józek, ale by nie zaśmiecać zaproponuję kolejne, tym razem dwie płyty kapeli, która mocno się zmieniała przez lata. Natomiast jej dwa pierwsze albumy to przykład fenomenalnego psychodelicznego blues-rocka najwyższej próby. Mam na myśli  "Children of the Future"  oraz "Sailor" obie pozycje z roku 1968 firmowane nazwą Steve Miller Band.




Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 25, 2014, 16:43:10 »
The Byrds - Younger Than Yesterday 1967r
Czwarty album Byrdsów.

Jakkolwiek The Byrds z okresu dwóch pierwszych płyt byli zespołem raczej , a nawet na pewno folk - rockowym, uznawanym za prekursora gatunku, to jednak ich muzyka bardzo przyczyniła się do powstania nurtu psychodelicznego, będąc inspiracją dla wielu zespołów m. in. Jefferson Airplane.
I nawet w tych folk - rockowych nagraniach z 1965 słychać już zwiastuny nowego gatunku.
Natomiast kolejne płyty 5th Dimension z 1966r a szczególnie Younger Than Yesterday są wyrazem podążania zespołu w kierunku stylu do którego powstania się przyczynili.
Przebogate brzmienie, magiczna atmosfera, zróżnicowany (ale nie niespójny) repertuar, studyjne eksperymenty brzmieniowe.
Świetny album od rozbiegówki strony a po pętlę kończącą stronę B.
Klasyka pełną  gębą.

morrison

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 579
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #21 dnia: Sierpień 25, 2014, 18:54:58 »
Znakomite grupy. S.Miller Band jak i The Byrds czy Jefferson Airplane z plyty "Surrealistic Pillow"
Dla mnie lata 60-te, to najciekawszy okres w muzyce. Nawet tak zwykla piosenka jak "San Francisco" Scotta McKenzie, ma kapitalne polaczenie popu, folku i lekkiej psychodeli.


Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #22 dnia: Sierpień 25, 2014, 18:58:27 »
O Airplane trzeba by więcej napisać, w końcu  to zespół tej samej klasy  co The Beatles.
Chociaż Ty sądząc po nicku jesteś bardziej fanem Them, niż Beatles ;)

morrison

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 579
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #23 dnia: Sierpień 25, 2014, 19:05:25 »
Muzyka klimatem troche podobna do The Doors. Zreszta wowczas wielu inspirowal ten kwarteta zwlaszcza Jim Morrison.
The Zodiac "Cosmic Sounds"
Jak napisali na okladce  "Must be played in the dark"


morrison

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 579
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #24 dnia: Sierpień 25, 2014, 19:07:13 »
Piotr. Lubie rozna muzyke.  Beatles takze nie gardze  ;)
A co sie tyczy Them, trudno nie lubic  :spoko:

morrison

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 579
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #25 dnia: Sierpień 25, 2014, 19:17:57 »
Plyta ktorej zabraknac nie moze. Wszystko o tej muzyce zostalo juz powiedziane.
Drodzy Panowie
The Doors


Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #26 dnia: Wrzesień 02, 2014, 20:54:33 »
Sweetwater - Sweetwater  1968r.


Zespół z L.A. lecz brzmieniowo bardziej kojarzący się z Frisco, muzyka szalona, bardzo piękna i oryginalna.
Duży i mieszany rasowo skład (z wiolonczelą i fletem włącznie) i wybitna wokalistka.
Legenda Woodstock.
Absolutny kanon gatunku.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #27 dnia: Październik 02, 2014, 20:12:57 »
H.P. Lovecraft
1967, Philips





Pierwszy album chicagowskiej grupy ochrzczonej nazwiskiem Howarda Philipsa Lovecrafta - pisarza z pierwszej połowy XX wieku znanego z mrocznych, fantastycznych opowiadań, będącego swoistym następcą Edgara Allana Poe.

Tak jak proza Lovecrafta, muzyka grupy odznacza się mistyką i mrokiem, dodając do tego psychodeliczne aranżacje sięgające po instrumenty elektroniczne (The White Ship). Album zawiera również ciekawe wykonania dwóch folknickich piosenek Freda Neila, pieśniarza z Greenwich Village znanego głównie z cudzych wykonań swoich utworów.

Płyta jakościowo dosyć równa, chociaż zdecydowanie eklektyczna - obok folku znajdziemy tu elementy muzyki elektronicznej, jazzu, śpiewu wielogłosowego i przedwojennej muzyki popularnej. Na pewno godna polecenia.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #28 dnia: Październik 04, 2014, 14:25:05 »
The Animated Egg
1967, Alshire (USA) / Europa (Niemcy)



Zespół enigmatyczny, złożony z muzyków sesyjnych pod przewodnictwem Jerry'ego Cole'a, członka legendarnej grupy pierwszorzędnych instrumentalistów sesyjnych The Wrecking Crew. Sam Cole brał udział m.in. w nagraniach The Byrds. Jedyna płyta The Animated Egg to zbiór instrumentalnych utworów psychodelicznych, zagranych i zrealizowanych bardzo dobrze. Niektóre z nich to wyraźne zapożyczenia z ówczesnych hitów takich jak Gimme Some Lovin' grupy Spencera Davisa. Na płycie króluje cierpki fuzz, organy elektryczne i doskonale zsynchronizowana sekcja rytmiczna.

Oryginalne wydanie amerykańskie nakładem budżetowej wytwórni Alshire odrazu trafiło na regały z płytami przecenionymi, jest rzadkie i poszukiwane. Co ciekawe, płyta ukazała się w dużym nakładzie w Niemczech, wydana przez Europę, znaną głównie ze szlagierowych składanek oraz typowych "chałtur". Dostanie tego wydania w Europie jest stosunkowo łatwe i nie wymaga dużych nakładów finansowych. Ponadto album dostępny jest w dwupłytowej reedycji Sundazed, ze zmienioną okładką i wieloma niepublikowanymi wcześniej nagraniami.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Złoty wiek amerykańskiej psychodelii (1965-1970) - przewodnik płytowy
« Odpowiedź #29 dnia: Grudzień 18, 2014, 21:36:18 »
Ten temat nie może być sobie tak pozostawiony, o. Za dobry.

Bo Brazylia to też Ameryka!



Os Mutantes
Polydor, 1968r.

Trudno mi to ująć. To jest moim zdaniem, płyta niemalże doskonała i zarazem zupełnie niesztampowa, wyłamująca się z wyłamującej się z jakichkolwiek konwencji muzyki psychodelicznej. Na płycie bardzo dużo eksperymentów dźwiękowych i produkcyjnych, zupełnie innowacyjnych i trochę innych od tych, które zrewolucjonizowały muzykę europejską i północnoamerykańską. Muzyka znakomicie rytmiczna, zaskakująca i zarazem niewyzuta z lyricznego piękna. W dodatku w skład albumu wchodzi bardzo dobry cover "Le premier bonheur du jour" Françoise Hardy (w tym momencie jestem już zupełnie sprzedany).

Jest tylko jeden problem. Na winylu tylko jakieś niepewne reedycje, a weź tu kup oryginał albo chociaż brazylijskie wznowienie z lat 80...