Autor Wątek: Yé-yé czyli bigbit po francusku  (Przeczytany 5077 razy)

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Yé-yé czyli bigbit po francusku
« dnia: Lipiec 15, 2014, 12:02:27 »
I Francuzi mieli swój bigbit, wyraźnie wyróżniający się na tle anglosaskiego beatu lat 60. Do yé-yé zalicza się zarówno delikatne, liryczne piosenki Françoise Hardy jak i bardzo ostre, protopunkowe nawet granie zespołu Les Problèmes, nieraz przesycone frenetycznym gitarowym fuzzem, a przede wszystkim zadziornymi tekstami. Najważniejszym wyznacznikiem gatunkowym yé-yé nazwałbym śpiew po francusku, chociaż historia zna wiele prób eksportu tego gatunku - głównie do Włoch i Hiszpanii, co najczęściej wiązało się z tłumaczeniem tekstów na języki tych krajów.

Jeżeli chodzi o "otoczkę" kultury muzycznej yé-yé to warto wspomnieć o ogromnej popularności płyt EP (7", 45rpm, standardowo cztery utwory) w stosunku do innych formatów, co ma swój rezultat w dużej liczbie takich płyt na rynku używanych winyli we Francji. Longpleje należą do rzadkości. Nieodzownym elementem omawianego stylu muzycznego były teledyski i odtwarzające je szafy grające "Scopitone". Urządzenie to przypomina standardową szafę grającą, lecz jest dodatkowo wyposażone w ekran i odtwarza z taśmy 16mm zarówno fonię jak i obraz.

Les Problemes - Je ne vois rien (nie widzę nic); 1966

Antoine - Les elucubrations (wypociny); 1966

ostatnia zwrotka powyższego numeru:

J'ai reçu une lettre de la Présidence
Me demandant: "Antoine, vous avez du bon sens
Comment faire pour enrichir le pays ?"
"Mettez la pilule en vente dans les Monoprix


Dostałem list od Prezydenta
pytający mnie: "Antoni, macie łeb na karku,
Jak wzbogacić kraj?"
"Wystawić na sprzedaż pigułkę* w sklepach Monoprix"


*antykoncepcja legalna we Francji od 1965

France Gall - Laisse tomber les filles (zostaw dziewczyny w spokoju); 1964

vineelleenn

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 779
Odp: Yé-yé czyli bigbit po francusku
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 15, 2014, 18:56:16 »
Johnny Hallyday i Claude François wpisywali  się  chyba w "Yé-yé czyli bigbit po francusku"
Ten:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Johnny_Hallyday
zasłynął jako skandalista!
(Z tego co pamiętam np to zakiepował papierosa na czyjejś łysinie)
A ten:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Claude_Fran%C3%A7ois
Jako "specjalista od wkręcania żarówek w wannie"... :o (tak zginął...)
I chyba "biseksualista"...

Nigdy nie byłem fanem, ani jednego, ani drugiego... I niewiele utworów ich sobie przypominam >:( A  pewnie mieli jakieś przeboje, znane utworki/piosenki...

Ale dla Francuzów Johnny Hallyday i  Claude François to są  ikony epoki!

Czy epoki "Yé-yé"? Nie wiem :(
PS
W Muzyce francuskiej to klimaty "poetyckie", czy jak je tam zwać wydawały się bardziej ciekawe!

vineelleenn

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 779
Odp: Yé-yé czyli bigbit po francusku
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 16, 2014, 10:47:23 »
Troszkę później  (przełom lat 70/80) był Plastic Bertrand
http://en.wikipedia.org/wiki/Plastic_Bertrand
ale trudno to nazwać bigbitem... raczej "Yé-yé disco"... ;)
Pełno go było w RTV we Francji.




Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Yé-yé czyli bigbit po francusku
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 21, 2014, 20:04:29 »
Kolejna swingująca mademoiselle


Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Yé-yé czyli bigbit po francusku
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 22, 2014, 23:48:28 »
Yé-yé pochodzenia tunezyjskiego

a gdzie jest moja szczotka od zębów?


Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Yé-yé czyli bigbit po francusku
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 24, 2014, 20:05:18 »
A tutaj instrumentalni Francuzi grają jakieś nowatorskie eksperymenta:


Na okładce: "UWAGA, ta płyta jest nagrana w "SUPER MODULACJI", zmniejszcie moc swoich elektrofonów!"

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Yé-yé czyli bigbit po francusku
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 22, 2014, 00:25:18 »
tego tu nie może nie być, alors...


le premier album de Françoise Hardy
Disques Vogue, 1962

Debiut osiemnastoletniej wtedy Franciszki, wypełniony piosenkami niesłychanie urokliwymi, acz prostymi, nagranymi z bardzo surowo brzmiącym, rock'n'rollowym składem (gitary elektryczne, gitara basowa i bateria perkusyjna). Warstwa liryczna pełna wdzięku, trochę francusko-kokietująca, zachęcająca do tańców w piżamach. Album muzycznie równy jak stół, do słuchania od deski do deski, w dodatku ładnie zrealizowany. Miejscami buja, miejscami tupie, miejscami tuli. Rozkosz dla ucha.

Ja jestem tą muzyką zupełnie zauroczony. Tę płytę stawiam na równi z Please please me i wieloma kanonicznymi tytułami z tego okresu.

vineelleenn

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 779
Odp: Yé-yé czyli bigbit po francusku
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 22, 2014, 01:04:04 »
NIE YE-YE:
http://winyle.domek.org/index.php/topic,13.msg3197.html#new
Ale jak będziecie zgodni Tam to i TU coś napiszę :sciana:
I jeszcze fotę podeślę

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Yé-yé czyli bigbit po francusku
« Odpowiedź #8 dnia: Styczeń 20, 2015, 23:11:58 »
Antoine rencontre les Problèmes
Disques Vogue, 1966r.



Jedyny album Les Problèmes, ale nie jedyny tej grupy, która wkrótce przemianowała się na Les Charlots, skręcając bardziej w stronę parodii i komedii. Płyta bardzo niegrzeczna, kontestująca konserwatystyczną jeszcze wtedy rzeczywistość francuską. Pomimo tytułu, Antoine towarzyszy Problemom tylko na dwóch utworach na płycie. Jego nazwisko miało raczej promować album niż świadczyć o zaangażowaniu tego wykonawcy w nagrywanie płyty, co potwierdza krótka notka od niego zamieszczona w rozkładanej okładce (w skrócie: to są Problemy, zróbcie z nich gwiazdy, żebym ja nie musiał).  Zespół nie prezentuje szczególnie wysokiego poziomu jeśli chodzi o warsztat muzyczny, natomiast ich dużo lepszą stroną są teksty. Warstwa liryczna jest cięta i bezpardonowa, co w połączeniu z ostrym graniem i wszechobecnym na płycie natarczywym gitarowym fuzzem, stanowi o protopunkowym charakterze tej muzyki. Chłopcy śpiewają o pigułkach antykoncepcyjnych (znowu, w odpowiedzi na hit Les Élucubrations Antoniego), protestują przeciwko reżimowi Salazara w Portugalii (jeden z Les Problèmes, Portugalczyk Luis Rego w czasie nagrywania tej płyty siedział w swojej ojczyźnie w więzieniu za dezercję), buntują się przeciwko powszechnej służbie wojskowej. Spokojniejsze utwory (Si c'est la nuit, Ce monde existe) nie są pozbawione uroku i dobrej muzycznej jakości, mimo ich prostoty. To są dobre, lekkie piosenki - dobry przerywnik między resztą francuskiego łomotu.

I ta płyta sprzed 50 lat kończy się soczystym:

ET MERDE




Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Yé-yé czyli bigbit po francusku
« Odpowiedź #9 dnia: Czerwiec 01, 2015, 17:15:33 »
BUS STOP: