Autor Wątek: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL  (Przeczytany 5047 razy)

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« dnia: Wrzesień 29, 2014, 22:01:23 »
Jako miłośnik polskiej muzyki bigbitowej z lat sześćdziesiątych (choć nie tylko), pozwoliłem sobie założyć temat, którego głównym założeniem ma być prezentowanie ciekawych płyt należących do tego gatunku muzycznego oraz wymiana opinii.

Postanowiłem zacząć od płyty znamiennej dla polskiego bigbitu, na której specyficzne cechy tej muzyki są podkreślone i zarazem relatywnie łatwo dostępnej.

Zespół "Chochoły" - Muza N0411 - Naście lat / Szpilki / Amor a kysz / Nadążyć chcę
1966

Rok 1966 był dla bigbitu przełomowy ze względu na ilość i jakość wydanych wtedy płyt. Przedtem jedynie nielicznym młodzieżowym, amatorskim grupom udało się wydać płytę - teraz EPki z nową, taneczną muzyką wzorowaną na osiągnięciach grup zachodnich takich jak The Beatles, Rolling Stones oraz Kinks zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu.

Chochoły w momencie nagrywania płyty miały już za sobą nagranie krążka dla wytwórni Veriton (V291) i wiele sesji nagraniowych na których pełnili rolę muzyków sesyjnych. Zespół był dosyć popularny i dobrze znany miłośnikom bigbitu.

Muzycznie nagrania prezentują bardzo dobry poziom i świadczą o bliskim nadążaniu za zachodnimi wzorcami. Wyrazistą cechą Chochołów są nieco głupkowate, ale zdecydowanie zabawne teksty z młodzieżowym przymrużeniem oka, chyba najbardziej rzuca się to w uszy w przeboju Amor a kysz. Nadążyć chcę to najostrzejsze gr(z)anie na płycie, z riffem zapożyczonym z I need you angielskiego zespołu The Kinks.

Dziesięć na dziesięć bez dwóch zdań.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 05, 2014, 13:06:04 »
Zespół "Kawalerowie" - Muza N0437 - Palcie tylko "Sporty" / Piosenka o dziewczynach / Nigdy już nie wołaj mnie / Kochaj mnie
1966

"Kawalerowie" to kolejny wart poznania zespół wokalno-instrumentalny, powstały w 1964 w Warszawie. Ich płyty, których udało im się wydać aż trzy i pół z jakiegoś powodu należą do relatywnie najrzadszych polskich EPek z nagraniami grup amatorskich.

Palcie tylko "Sporty" to de facto cover utworu Long tall shorty, znanego głównie z repertuaru The Kinks (piosenka znalazła się na ich pierwszej płycie; pierwotne wykonanie tego numeru przypisywane jest Tommy'emu Tuckerowi) z polskim, bardzo beatowym tekstem. Śpiewa Marek Zarzycki, jeden z dwóch wokalistów "Kawalerów" na tej płycie, z nieco bardziej przystępną manierą od Jerzego Szczęśniaka.

Piosenka o dziewczynach to skoczny numer z pulsującą gitarą basową, z tekstem mówiącym, że na dziewczyny po prostu nie ma rady i tyle.

Nigdy już nie wołaj mnie to moim zdaniem najmocniejszy punkt płyty - szybki, skoczny, z dobrą pracą gitary i rasowym wrzaskiem wprowadzającym solówkę. Łubudubu.

Kochaj mnie jest powolnym utworem w amerykańskiej konwencji rhythm and bluesowej, o strukturze dwunastotaktowej. Niestety psuje go nieco wokalista, którego śpiew jest moim zdaniem zbyt zmanieryzowany i zbyt delikatny do tego stylu.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 19, 2014, 15:39:14 »
Zespół "Pesymiści" - Muza N0429 - Nocny spacer / Mówiłem jej, że ją kocham / Nie powiem ci już nic / Plotki
1966

Płyta godna polecenia przede wszystkim ze względu na bardzo dobrą jak na ówczesne warunki zespołów amatorskich gitarę prowadzącą Marka Blizińskiego, jednego z czołowych polskich gitarzystów jazzowych, znanego z późniejszej współpracy z Wojciechem Karolakiem i Zbigniewem Namysłowskim. Bliziński w tych nagraniach bezsprzecznie jawi się jako najlepszy instrumentalista z warszawskich zespołów bigbitowych, jeśli nie z całego kraju.

Nocny spacer to nastrojowa ballada z wpadającym, przynajmniej mnie, w ucho tekstem o samotnym spacerze nocą przez opustoszałe miejskie ulice. Dobra kompozytorsko i dobrze zagrana.

Mówiłem jej, że ją kocham jest wykonaniem hitu She's not there z repertuaru brytyjskiej grupy The Zombies, z autorskim polskim tekstem. Zagrane chyba nie gorzej, może trochę odstaje sekcja rytmiczna, co rekompensuje bardzo dynamiczna solówka Blizińskiego.

Nie powiem ci już nic to mocny numer oparty na prostym gitarowym riffie, z "kroczącym" rock and rollowym refrenem i gniewnym tekstem. Moim zdaniem jest to najmocniejszy punkt tej płyty.

Plotki, utwór wieńczący EPkę, to prosta piosenka z mało ambitnym tekstem, nieco chyba wymęczona i popełniona na siłę, chociaż poprawna i słuchalna. Nie porywa.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 02, 2014, 13:56:03 »
Warszawski rock'n'roll lat 60.
Muza SX 4009
2009

Całkiem sympatyczna bigbitowa składanka, wydana nakładem Polskich Nagrań w 2009, która chyba przeszła bez echa. Dobór utworów obejmuje lata 1962-1970 i jest nienajgorszy, chociaż zdecydowanie nie definitywny. Miło, że na płycie znalazły się kluczowe nagrania Chochołów, brakuje mi natomiast ciekawszych nagrań Kawalerów i Pesymistów. Kilka utworów z tej kompilacji nigdy nie ukazało się wcześniej na jakiejkolwiek płycie winylowej - od kilkudziesięciu lat leżały niedostępne w archiwach radiowych.

Od strony wydawniczej płyta jest zrobiona dobrze, aczkolwiek szata graficzna nie powala. Miłym akcentem jest umieszczenie krążka w dedykowanej kopercie wewnętrznej ze zdjęciami niektórych warszawskich zespołów beatowych oraz tekstem Piotra Miksa, wokalisty m.in. wczesnego składu Chochołów, wspominającym stołeczną scenę muzyczną lat 60.
Realizacja jest dobra, nie słyszę tu nachalnej redukcji szumów. Wygląda na to, że zabieg remasteringu ograniczony został do lekkiego odświeżenia starych taśm. Płyta wytłoczona bez zarzutu, prawdopodobnie u naszych południowych sąsiadów.

Płyta jest nadal dostępna w sklepie Polskich Nagrań w cenie 50zł.

Lista utworów:
strona A
Ginchy - Big Beat Sextet
Twist z Białą Damą - Chochoły
Niewinny złodziej - Chochoły
Małgorzato, jeśli chcesz - Kawalerowie
Na dobre i złe - Tadeusz Woźniak i Dzikusy
Amor a kysz - Chochoły
Naście lat - Chochoły
Stary żółw - Bardowie


strona B
Bo róża też kolce ma - Wojciech Gąssowski i Tajfuny
Kiedy mówisz coś - Tadeusz Woźniak i Dzikusy
Żal - Wojciech Gąssowski i Tajfuny
Gwiazdy - Warszawskie Kuranty
Słowa, imiona - Pesymiści
Widzisz miła - Bardowie
Topiel - Pięciu
Z brzytwą na poziomki - Klan


okładka:






koperta wewnętrzna:




etykieta:

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 06, 2014, 14:22:50 »
Romuald & Roman - Muza N0560 - Pytanie czy hasło / Człowiek
1969

Jedyne pełnoprawne wydawnictwo płytowe mało znanej, aczkolwiek przełomowej i nowatorskiej grupy Romuald i Roman z Wrocławia. Muzyka bez wątpienia psychodeliczna i  na tle dokonań innych polskich wykonawców końca lat 60. - awangardowa. Na płycie dominują łamane rytmy i brzmienia, które nawet dla osoby osłuchanej z psychodeliczną muzyką zachodnią są zaskakujące. Nie brakuje kwaśnego gitarowego fuzza i hipnotycznej konwencji lirycznej. Nasuwa się pytanie: czy to jeszcze bigbit, czy już nie?

Jest to jedna z rzadszych, a zarazem ciekawszych polskich płyt z taką muzyką.
Oprócz tej EPki, na płycie winylowej ukazało się jeszcze jedno nagranie Romków - utwór Bobas na składance Przeboje Non Stop (Muza XL 0624, 1970)

DarkB

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 483
Odp: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 06, 2014, 15:12:00 »
Może warto wspomnieć przy tej okazji, że choć nie na winylu, to jednak ukazało się wydawnictwo "Romuald i Roman" z ich nagraniami (w ramach serii Z archiwum Polskiego Radia)

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 11, 2014, 17:24:36 »
Zespół "Klan" - Pronit N0586 - Gdzie jest człowiek? / Z brzytwą na poziomki / Nie sadźcie rajskich jabłoni / Automaty
1970

Warszawski zespół Klan, powstały w 1969 roku, a konkretniej jego recepcja we współczesnym gronie mniej lub bardziej "wtajemniczonych" miłośników polskiej muzyki rockowej, wydaje mi się pod pewnymi względem ambiwalentna. Niby ogólnie znane są te piosenki, nie wszystkie co prawda, ale jednak jakoś to w zbiorowej świadomości funkcjonuje. Z drugiej strony, popularność tej muzyki wśród współczesnych słuchaczy jest w odniesieniu do Breakoutu czy ówczesnych nagrań Niemena znikoma. W moim odczuciu Klan, zwłaszcza w formie utrwalonej na tej EPce, to coś więcej. To jest muzyka "wielka" - jednocześnie ludyczna jak i niosąca swoisty, niebanalny przekaz, ale bez śladu pompatyczności i przerostu formy nad treścią.

Teksty Klanu, mimo że neutralne politycznie, są poprzetykane groteską (Z brzytwą na poziomki!) i niepokojem (Automaty!), który niejako zapoczątkował zauważalną tendencję w polskiej muzyce beatowej, uwidocznioną wyraźnie na płycie Blues zespołu Breakout.

Omawiając tę płytę oraz nawiązując do poprzedniego opisu płyty zespołu Romuald i Roman, nasuwa się spostrzeżenie - polski beat zmienił się w latach 1968-1969 praktycznie nie do poznania. Muzyka ta wyszła spoza przyjętych, sztywnych, prostych schematów muzyki stricte rozrywkowej, poszukując nowych form i bardziej "artystycznej" zawartości. Zjawisko to jest oczywiście echem rewolucji w muzyce popularnej w latach 1965-1967.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 22, 2014, 17:46:39 »
Polanie - Veriton V320 - Przyjdzie taki dzień (*zmierzch) / Mój przyjaciel cień / Już nie czekaj / Nonio
1965

Druga płyta "pierwszej polskiej supergrupy" rhythmandbluesowej, założonej w Łodzi przez byłych muzyków sztandarowych zespołów początku bigbitu w Polsce: Czerwono- i Niebiesko-Czarnych. EPka muzycznie dosyć przyzwoita, ale ogólnie nie porywająca. Na plus wybija się ballada "Przyjdzie taki dzień" i instrumentalny utwór "Nonio". W tych wczesnych nagraniach Polan słychać dobry muzyczny sznyt instrumentalistów, stojący zdecydowanie ponad średnią bardziej amatorskich kapel. Niestety, przynajmniej moim zdaniem, brakuje tej muzyce jeszcze takiego frywolnego, bujającego uderzenia i luzu.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 23, 2014, 21:23:33 »
Zespół "Kawalerowie" - Pronit N0426 - To ty w moim mieście / Ej, stary (I ain't got you) / Małgorzato, jeśli chcesz / Nie wiem gdzie cię szukać
1966

Pierwsza EPka warszawskich Kawalerów, nagrana w listopadzie 1965. Muzycznie ciekawa przede wszystkim ze względu na cover rhythmandbluesowego standardu I Ain't got you, po raz pierwszy zarejestrowanego w 1955 przez Jimmy'ego Reeda. Utwór mylnie przypisywany na etykiecie płyty angielskiej grupie The Yardbirds, którzy własne wykonanie tego numeru zawarli na stronie B swojego drugiego singla z 1964 roku. Ponadto na opisywanej EPce wyróżniają się utwory To ty w moim mieście, w którym słychać dalekie echa  House of the rising sun i Małgorzato, jeśli chcesz z wpadającym w ucho nuconym refrenem. Nie wiem gdzie cię szukać to typowy bigbit taneczny, oparty o prosty, rytmiczny riff gitary.

Niestety nagrania są zrealizowane koszmarnie, jakość zapisu porównywalna do taśm nagrywanych na popularnym magnetofonie "Tonette".


Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: BIG-BEAT czyli rokendrol made in PRL
« Odpowiedź #9 dnia: Styczeń 18, 2015, 22:01:47 »
Big Beat Sextet

Tańczymy Madisona - Muza N0231 - The man of mystery -  Lullabye of the leaves - Molly-O - Głos tajemnicy
Tańczymy Twista - Pronit N0232 - Twist-a-long - The lose your inhibitions twist - Ginchy - Raunchy

1962

Pierwsze wydane w Polsce płyty z instrumentalną muzyką bigbitową, inspirowaną amerykańską surf music i osiągnięciami popularnych wówczas zespołów europejskich takich jak The Shadows. Materiał na obydwie płyty został nagrany najprawdopodobniej w trakcie pojedynczej sesji. EPki wypełnia surowy i twardy dźwięk gitar elektrycznych nagłaśnianych przez prymitywne wzmacniacze, rock'n'rollowa perkusja w niezawodnym stylu Pete'a Besta i grubo ciosane partie saksofonu. To jest muzyka typowo taneczna, jednak mająca swój urok i estetyczny styl wczesnych lat 60. Nagrania zrealizowane, jak na tę epokę, całkiem nieźle, dużo lepiej od wczesnych dokonań płytowych Czerwono-Czarnych. Krótko po wydaniu tych dwóch płyt na przełomie 1962 i 1963 roku, zespół Big Beat Sextet przekształcił się w dużo lepiej znane bigbitowej publiczności Tajfuny.