Muzyka, winyle i gramofony > Muzyka

Robert Lenert poleca.

(1/5) > >>

Robert007Lenert:
Jakoś tak niedemokratycznie , ale zgodnie z moja dewizą sztuka nie znosi demokracji. Będę tutaj polecał albumy, które uważam za wartościowe. Pojawią sie tutaj płyty z różnych lat. Gatunkowo, tez będzie różniaście. Rzeczy popularne i te bardzo mało znane. Oczywiście zapraszam do komentowania tego co napiszę. Nie ma obowiązku zgadzania się ze mną.

Robert007Lenert:
Kid Koala – 12 Bit Blues
Nakładem wytwórni zasłużonej dla tzw. muzyki klubowej  skutecznie promującej acid-jazz na parkietach nocnego Londynu ukazał się właśnie album Kida Koali zatytułowany „12 bit Blues”. Kid Koala ( wł. Eric San) to producent, DJ, turntablista i solidnie wykształcony ( klasycznie) pianista, który obok Funki Porciniego i Clifforda Gilberto stanowi o sile oficyny Ninja Tune. Ten urodzony w Kanadzie artysta w którego żyłach płynie chińska krew  ma na swoim koncie kilka solowych albumów oraz sporo ścieżek  dźwiękowych do filmów. Znany jest też ze współpracy z grupami rockowymi . W kręgu jego zainteresowań zawsze był jazz , który to przetwarzał na swoją modłę. Nie stronił też  od eksperymentów z materią bluesową. Jednak najnowszy album jest jak na razie jedyną produkcją całkowicie poświęconą temu gatunkowi. Te dwanaście utworów to arcyciekawa mozaika „poskładana” z różnej maści sampli, loopów, generowanych brzmień, okraszonych grą na gramofonach traktowanych jak pełnoprawny instrument melodyczny oraz instrumentach klawiszowych. Kid potrafi wykonywać  całe partie solowe zmieniając wysokość dźwięku za pomocą zwalniania bądź przyspieszania prędkości obrotowej płyt. Należy dodać, że robi to perfekcyjnie. „12 bit Blues” to swoisty przewodnik głównie elektrycznego bluesa inteligentnie poddany zabiegowi  uwspółcześnienia. Usłyszymy tutaj utwory inspirowane muzyką Muddy Watersa czy Johna Lee Hookera i innych mistrzów. Układanka jest  tak znakomita, że mamy wielki problem, by odróżnić wstawki samplowane od tych wygenerowanych przez Kida. Polecam zarówno tradycjonalistom jak i szukającym nowych doznań. Majstersztyk acid-bluesowy!
                                                                                                                                                      Robert Lenert

Marcin:
Drogi Robercie , mnie bardzo fajnie się czyta Twoje teksty , dlatego pisz co Ci w duszy gra !
Ja w tematach muzycznych nie zabieram głosu bo za cienki w uszach jestem  :)

jotte:
Robert w wolnej chwili wrzucę Twoje recenzje z Viridis

Robert007Lenert:
Mississippi Big Beat „Delta Disco”

Niedawno trafił w moje ręce promocyjny egzemplarz   najnowszego albumu  węgierskiej formacji Mississippi Big Beat noszący dosyć prowokacyjny tytuł „Delta Disco”. Czy jednak do końca prowokujący? Nie od dzisiaj wiadomo, że wielu legendarnych muzyków bluesowych nie stroniło od grania na potańcówkach. Missisippi Big Beat tworzą gitarzysta i wokalista ( grający też na banjo) Csaba “Boogie” Gal,  harmonijkarz Andor Olah (niestety zmarły niedawno) oraz dwójka  DJ-ów Szabi Mate i Dure. Ponoć  inspiracją do powstania tej płyty była setna rocznica urodzin Roberta Johnsona.  Jeśli tak, to Robert  ma powody do radości patrząc z obłoków na prezent jaki otrzymał od muzyków  znad Dunaju. Węgrzy wzięli na tapetę garść klasycznych kompozycji oraz kilka własnych utworów  utrzymanych w konwencji  gatunku.  Perfekcyjnie wszystko zaaranżowali, podlali  DJ-skim sosem rodem z ambitnego, angielskiego  clubbingu. Ozdobili znakomitymi  partiami gitar i harmonijki oraz świetnym wokalem.  Efekt przeszedł wszelkie oczekiwania. Powstała fantastyczna muzyka.  Z jednej strony bardzo zakorzeniona w  tradycji delty, z drugiej niezwykle atrakcyjna dla inteligentnego, współczesnego, młodego słuchacza. Moim zdaniem ten materiał jest równie wartościowy tak dla purystów jak i poszukiwaczy nowych brzmień. Węgrom udała się niełatwa sztuka. Zrobić nowe w duchu bardzo starego. Co ważne nic nie brzmi tutaj sztucznie. Symbioza bluesowo dj-ska jest całkowita.  Pozostaje tylko czekać z nadzieja, aż ta muzyka pojawi się w jakimś  modnym londyńskich klubie. Moim zdaniem ma realną szanse, by stać się popularna.  Czego twórcom albumu serdecznie życzę.
                                                                                                                                                  Robert Lenert

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Idź do wersji pełnej