Autor Wątek: Gramofon Dansette  (Przeczytany 5996 razy)

Kocewicz

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 36
Gramofon Dansette
« dnia: Luty 07, 2015, 05:15:37 »
   Londyńska firma J & A Margolin Sp. z o.o. zajmowała się zabudowywaniem gramofonów, magnetofonów, radyj w obudowy i (raczej nieskomplikowane) układy wzmacniające własnego pomysłu, . Interes kręcił się od 1952 do 1969, przez ten czas wyprodukowano ponad milion grających skrzynek. Pod koniec lat 60. popyt na Dansetki mocno spadł, głównie z powodu silnej konkurencji ze strony tanich, importowanych urządzeń japońskich oraz mało elastycznej logiki firmy, zakładającej że nie ma sensu rozwijać produkcji w stronę sprzętu stereofonicznego.

   Jednak zanim to nastąpiło, gramofony te (zdecydowanie główny nurt produkcji) były szalenie popularne na Wyspach. Ich wzornictwo uformowało standardowy układ i estetykę urządzeń przenośnych, produkowanych przez dziesiątki firm i firemek w wielu krajach świata. Występując powszechnie w Brytyjskich domostwach, były i są ikoną popularnej młodzieżowej kultury, która rozwinęła się w tym specyficznym dwudziestoleciu.

   Nie pisałbym tego wszystkiego, gdybym nie miał do przekazania nic od siebie. Od niemal 1,5 roku jestem posiadaczem, od niedawna zadowolonym użytkownikiem Dansette Tempo z 1964 roku (późna sztuka!) z mechanizmem Garrard Autoslim na pokładzie.

   Jak to zwykle bywa, okazja czyni zabawę. Natknęliśmy się na nią (ja, Piotrek i Piotruś) podczas tradycyjnego obchodu Łódzkiego Moto Weteran Bazaru we wrześniu 2013. Po sprzedawcy było widać, że nie za bardzo wie, z czym ma do czynienia. Cena nie była wysoka, facet chyba chciał coś koło stówki, ostatecznie udało się zbić do bodajże 56 złotych. Żal nie brać. Piotrek, człowiek już wtedy bogaty w gramofony, nie nastawiał się bardzo na posiadanie akurat tego. Piotrusiowi za to nie odpowiadał lekko szczochrany stan obudowy i domniemana mała szlachetność grania. Padło na mnie - żal zostawiać.
Dodatkowym smaczkiem było to, że wszystko wskazywało na to, że ten sprzęt trafił jako nowy lub prawie nowy do Polski Ludowej, po czym przetrwał całkiem nieźle 50 lat w naszej rzeczywistości.
   Szukałem niedawno zdjęcia, jak to wyglądało po przytarganiu do domu, ale wzięło i się zapodziało. Jak znajdę, to opublikuję. Krótko mówiąc, jak to zwykle - warstwa brudu na mechanizmie, brudna i poprzecierana ceratka na skrzynce, od razu było widać, że będzie z tym sporo roboty.

   Na pierwszy ogień poszedł sam mechanizm gramofonu. Rozebrałem wszystko do gołego panelu, elementy lakierowane wykąpałem, części stalowe umyłem ze starych, angielskich, stężałych smarów, poskładałem wszystko z powrotem do kupy. Poszło całkiem łatwo, zajmując zaledwie jedną jesienną noc, przy okazji składania miałem możliwość nauczyć się budowy i działania zmieniarki by Garrard. Okazało się, że możliwości trakcyjne ma to na tyle wysokie, że poradzi sobie z wkładką magnetyczną i igłą o nacisku np.3 G.

   Teraz słowo o wzmacniaczu. Przerażająco ubogi. W ramieniu gramofonu siedziała standardowo Ronette, wąska w pasmie i ciężka w prowadzeniu, za to dająca na tyle mocny sygnał, by wysterować... pojedynczą EL84. Jedną lampę. I to nie podwójną, jak ECL86. Transformator sieciowy, głośnikowy, (oba rachityczne) dwa potencjometry, prostownik połówkowy, może pięć elementów biernych na krzyż, ukleconych wokół pinów transformatora. To nie miało prawa dobrze grać. Od razu układ spisałem na straty, nie próbując nawet posłuchać jak to gra.

   Skoro Ronette jest tylko pół oczka lepsza od niesławnej Uk-2 i swym naciskiem zżera co miększe płyty, a żadna przyzwoita wkładka nie wysteruje pojedynczej EL84, to co począć? Najlepiej nowy wzmacniacz. Takie powstało założenie ponad rok temu - z przyzwoitym wzmacniaczem zagra przyzwoita wkładka i Autoslim wreszcie rozwinie skrzydła i pokaże co potrafi. Aby jednak móc budować elektronikę, należało najpierw odpicować skrzynkę. Odwrotna kolejność nie wchodzi w rachubę - nie da się po prostu przygotować chassis i w odpowiednim momencie po prostu schować go pod gramofon. Angielska logika zakładała montaż wszystkiego do ścianek i dna skrzynki, która jest jedynym kręgosłupem układu. Jak się łatwo domyślić, układ przestrzenny elektroniki bardzo ściśle koreluje z rozmieszczeniem części ruchomych gramofonu, co w takim stopniu upchnięcia ma już bardzo duże znaczenie. Budowanie poza skrzynką groziłoby niewpasowaniem się w pracującą zmieniarkę i konieczność ciągłej zmiany koncepcji. Ale o tym potem, zachowajmy ciąg wydarzeń.

   W międzyczasie pożyczyłem od Piotrka duńską plintę po Garrardzie SP25 (ta sama rodzina modeli, to samo chassis, plinty całkowicie przekładalne) i poużywałem Autoslima w roli decka, testując jego możliwości wkładkowe:


Zastrzegam możliwość edycji tekstu, ciąg dalszy nastąpi :)

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 07, 2015, 08:47:59 »
Część remontu skrzyni była przeprowadzana u mnie w domu i na szczęście zachowało się zdjęcie z wczesnego stadium  prac, obrazujące stopień zgnicia oryginalnej tapicerki i ogólnie mizerny wygląd.


Przepraszamy za niską jakość zdjęcia.
Robione klapkiem Kubota po wypiciu 2 piw.

Robert007Lenert

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 502
    • LOS AGENTOS
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 07, 2015, 12:17:00 »
Ciekaw jestem finału. Bardzo.

Kocewicz

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 36
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 08, 2015, 02:42:49 »
Na przełomie września i października 2014 ruszyliśmy w końcu z remontem walizki. Do tej pory zasadniczy problem - skąd wziąć ceratkę? Sprowadzać z Wyspy i płacić krocie? Musi być jakiś tańszy, lecz rozsądny sposób. Oryginalna ceratka to mocne płótno powleczone nitrocelulozą wytłoczoną w drobny wzorek. Materiał praktycznie identyczny wykorzystywano w Piotrkowie Trybunalskim do oklejania walizek gramofonów Bambino. Samą ceratkę (jest to po prostu jedna z tkanin introligatorskich) produkowały Łódzkie zakłady Eskimo. Stety lub niestety, gospodarka socjalistyczna upadła, a wielki kombinat z rzeszą kilku tysięcy zatrudnionych zaczął coraz bardzieć gnić i popadać w nicość. W takich warunkach produkcja materiału powlekanego nitrocelulozą, bliską krewną bawełny strzelniczej, coraz częściej skutkowała samozapłonem w maszynie produkcyjnej. Zakłady ostatecznie upadły w 2004, spora część terenu poszła w ruinę i do dziś jedynie 3-metrowy mur ceglany oddziela okolice Placu Reymonta od zielonej łączki, na której nic się nie dzieje.
Jednak niektóre frakcje kombinatu, dzięki przedsiębiorczym ludziom, udało się sprywatyzować i pociągnąć jeszcze trochę produkcję w halach pamiętających Cara Mikołaja i na niewiele młodszych maszynach. Przyzwoite obicia introligatorskie, jakże odmienne od tych produkowanych w Chinach, oferowane są dziś przez firmę Kaliko sp. z o.o. Nazwa firmy jest jednocześnie nazwą jedynego produktu oferowanego w dwudziestu kilku kolorach. Wycieczka na południową stronę Łodzi skutkowała zakupem 1 mb Kaliko nr 2 (jasny krem) oraz 2 mb Kaliko nr 15 (ładna, wyraźna czerwień). Cena za 1 mb - 11 zł.
Należy tu uściślić, że tkanina Kaliko nie jest idealnie tym samym, co kładziono na Bambina i Dansetki, brak jest warstwy nitro i przetłoczenia we wzorek. Fakturą jest płótno, unurzane w specyficzny sposób w farbie, której skład nie jest mi bliżej znany. Wygląda to tak samo, jak okładki dobrze wydanych przed wielu laty książek.

Pozostałości po "Zakładach Przemysłu Bawełnianego Ludwik Geyer. Spółka Akcyjna", ostatnio w dziejach znanych jako ZPB Eskimo, zdjęcie robił Piotrek


Stara tkanina trzymała się mocno. Taki po prostu szlif nie wchodził w grę, zużylibyśmy tonę papieru i wyprodukowali drugą tonę pyłu bawełnianego. Pewne doświadczenie podpowiedziało mi, że klej, którym mogło być to przyklejone do desek, powinien zmięknąć pod wpływem wilgoci i ciepła. Należało więc, po odjęciu z walizki wszelkich okuć, ozdób i detali, porządnie wykąpać obie części w prawie gorącej wodzie i drzeć połacie staroangielskiej szmaty niczym z ubitego zwierza.

Ceratka zeszła razem z klejem i częścią płyty HDF, z której jest wykonana największa część pokrywy. Na wieszaku jasna ceratka, którą była wyściełana pokrywa od wewnątrz.


Na szczęście nie przedobrzyliśmy z moczeniem skrzynki i sama konstrukcja oraz warstwy sklejki nie ucierpiały wcale. Po wyschnięciu, można było drogą szlifowania usunąć resztki starego kleju


Przy zrywaniu ceratki ze spodu walizki, część włókien warstwy sklejki odeszła, ubytki należało więc uzupełnić twardą szpachlówką do drewna


2 metry Kaliko wystarczyły z zapasem na swobodne wycięcie nowych obić. Materiał należało uciąć tak, żeby oklejać każdą część walizki jednym kawałkiem, czyli zminimalizować ilość miejsc, gdzie materiału jest na zakładkę i wystaje brzeg tkaniny, dość wrażliwy na zadzieranie.
Przy wyznaczaniu linii cięcia starałem się iść po włóknie, żeby potem nie było brzydkich skosów na walizce


Przygotowanie do obijania, Piotrek kładzie równomiernie warstwę kleju CR, który okazał się idealny do tej roli


I po pierwszym klejeniu. Ważne było, żeby wcelować pokrywą w układ włókien, następnie żeby ceratkę naciągnąć i zlikwidować wszystkie jej kaprysy, potem jeszcze solidnie docisnąć najcięższym, co było pod ręką


Kolejne etapy klejenia. Dobre docięcie krawędzi oraz uciskanie materiału w kąty podstawą wysokogatunkowego wykończenia.


A tu już próbka wyglądu po skończeniu dolnej części walizki, trwa montaż zapięć i uchwytu


Nabijanie z powrotem nóżek na spodnią część walizki


Całość oklejania zajęła jakoś 3-4 dni robocze, z przerwami na mieszkanie, jedzenie i spanie. Walizce nadal brakuje maskownicy głośnikowej, niestety jest to towar deficytowy, jednak trwam w przekonaniu, że zakup odpowiedniego urządzenia w celu zdawczenia identycznej maskownicy to jedynie kwestia czasu.

Ciąg dalszy nastąpi.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 08, 2015, 20:21:26 »
Elektrofon ma już za sobą pierwsze, prawdziwie prywatkowe granie połączone z degustacją win słodkich w kubkach "Społem", w którym to dane mi było uczestniczyć. Maszyna sprawdza się doskonale, zapewniając dobrej jakości projekcje dźwięków bigbitowych oraz modern-jazzowych. Gra głośno, wyraźnie i z przytupem, wręcz zadziwiająco jak na zastosowany niewielki głośnik. Konstruktor zrealizował projekt wręcz wzorowo.

Kocewicz

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 36
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 27, 2015, 01:07:45 »
Wzmacniacz

Była to już kolejna moja próba podejścia do budowy kompletnego, grającego, kilkustopniowego wzmacniacza lampowego. Poprzednie były raczej poligonem rozwiązań konstrukcyjnych i uczeniem się, co w praktyce można, a czego lepiej unikać. Poza tym miałem już jako-taki staż w postaci kilku zmontowanych przedwzmacniaczy gramofonowych.

Znalazłem w końcu zdjęcie wykonane niedługo po przywiezieniu sprzętu z giełdy, już po wstępnym demontażu kabli. Jak widać, wzmacniacza prawie nie ma, taki jest szczątkowy. Ale to co jest, jest ciekawie przytwierdzone do dna walizki. Dwie sklejkowe deseczki przyklejone do 4-milimetrowego dna i wzmocnione od zewnątrz zszywkami do drewna, oczywiście przed położeniem ceraty. Dopiero do tych deseczek wkrętami przymocowano jeden i drugi transformatorek. Koncepcja ta była na tyle rozsądna, że powtórzyłem ją przy obmyślaniu układu przestrzennego nowego wzmacniacza. Dałem jednak grubsze deseczki, nie żałowałem wikolu, a docisk przy wiązaniu zapewniała maszyna do pisania i kilka grubych książek, wtłoczonych na dno skrzynki. Dzięki temu dno się usztywniło i wyprostowało - było trochę wklęsłe. Po zamontowaniu głównych modułów wyglądało to tak:

Transformator sieciowy TS30 (moc wystarczająca, gabaryty i odczepy przyzwoite) pozyskałem z kupionego jakiś czas temu polskiego odbiornika DML-301. Transformator głośnikowy TG6-9 to z kolei łup z odbiornika "Wirtuoz" i jest to może nie najlepszy, ale jeden z najlepszych krajowych.
Kawałek chassis pochodzi ze wzmacniacza wchodzącego w skład zestawu WG-460. Jego historia jest jednak nieco bardziej zawiła, gdyż wymontowałem te chassis z wnętrza swojego pieca DSL-201. Ktoś na nim zabudowywał przedwzmacniacz gramofonowy na dwóch EF86, niestety był bardzo nieudolnym montażystą i nadawało się to jedynie do rozmontowania. Ale to już temat na inną bajkę.
Lampa w podstawce to jedynie przymiarka, ostatecznie zdecydowałem się na odwrotne umieszczenie kolejnych stopni.
Schemat ideowy (jeszcze nie narysowałem) to przedwzmacniacz z korekcją pasywną na ECC83 zaczerpnięty z krajowego pieca W-600 oraz tor m.cz. zaczerpnięty z krajowego radioodbiornika "Boston". W sumie pięć stopni, dwie ECC83 i jedna EL84. Dobór trochę szalony, ale z każdym z tych sprzętów miałem do czynienia na żywo i dawało to jakąś namacalną pewność tego, co się będzie kopiować. Oczywiście aplikacja EL84 jest nieco inna, ze względu na inny transformator głośnikowy.
Niełatwo było po zmontowaniu zmusić układ do posłusznej i czystej pracy, gdzieś tak 2 tygodnie ślęczenia nocami nad otwartą walizą zajęło mi dobre dopasowanie stopni i ugranie jak najlepszej pętli sprzężenia zwrotnego. Pętla jest dość głęboka, ucina kawał mocy, ale za to bardzo klaruje dźwięk. Dzięki solidnemu transformatorowi głośnikowemu, nie brak tonów wysokich (spokojnie wygwizduje 14 kHz, co w klasie sprzętu przenośnego jest nie lada wynikiem!), ponadto oddzielny odczep pozwala wysterować zewnętrzną kolumnę głośnikową o impedancji 15 omów. Do przyłączania kolumny służą gniazda banankowe, włączenie kolumny odpina głośnik wewnętrzny.
Jeszcze o głośniku. Oryginalny angielski, o impedancji jakoś 2,5 oma, był niesprawny mechanicznie, cewka ocierała o magnes. Przy tej klasie wykonania usterka raczej nieopłacalna w usuwaniu. Trzeba było znaleźć zastępcę. W tej bardzo kompaktowej walizce jest bardzo mało miejsca na głośnik, musi się on zmieścić pomiędzy dnem a płytą pod panel gramofonu. Niecałe 9 cm, czy raczej 3 i pół cala angielskiego. Do tego otwór na głośnik szeroki niemal na 18 cm, więc proporcje szalone.
Wybór padł na krajowy GD 14-9/3, stosowany w różnych radyjkach stołowych i przenośnych oraz w magnetofonach szpulowych. Trochę za wysoki (nie obyło się bez dziadostwa, czyli zwężania kosza piłką) i trochę za wąski (wystarczyły marginesy maskujące dziurę z grubego kartonu-preszpanu).
Może nie jest to kolumna Wharfedale ani Goodmans, ale całość gra zaskakująco dobrze, z zauważalnym uwypukleniem głosu ludzkiego wśród innych dźwięków.
Nadal brak mi maskownicy na przód i nadal nie rozwiązałem kwestii akcesorycznej kolumny zewnętrzej, która pozwoli uczynić z tego zestawu przyzwoite, mocne, monofoniczne full-fidelity. Ciąg dalszy zapewne nastąpi. Oczywiście zapomniałem o stu wątkach tej opowieści, sam nie wiem na co zwrócić uwagę, co kogo zainteresuje - proszę pytać. Zdjęć na pewno będzie więcej, wiosną zrobię porządną dokumentację fotograficzną, taką już na finisz tego remontu.

morrison

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 579
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 27, 2015, 08:34:44 »
Fantastyczna sprawa. Niecierpliwie czekam na ciag dalszy . )

Kocewicz

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 36
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #7 dnia: Maj 08, 2015, 11:12:46 »
Nadal bezskutecznie poluję na kolumnę Fonica A-12, w celu zdawczenia maskownicy i ukończenia wszystkich prac związanych z Dansette. Trzecia (!) transakcja poprzez olx.pl zdaje się nie dojdzie już do skutku. Fatum jakieś...

vineelleenn

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 779
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #8 dnia: Maj 08, 2015, 13:41:45 »
To może wrzuć fotę A-12!
 Głupio  przejść obok nie wiedząc, że to takie cenne :spoko:

Kocewicz

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 36
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #9 dnia: Maj 08, 2015, 14:28:06 »
No te, te:

Wystarczy jedna, może być zdekompletowana, z poniszczoną skrzynią, im bardziej popsuta, tym tańsza i mniej żal kasować. Byle szmatka była względnie zdrowa - z podłużnymi rozpruciami dam sobie radę, z większymi zabrudzeniami i ubytkami, już niekoniecznie.

vineelleenn

  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 779
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 08, 2015, 14:49:31 »
Taka mała to una nie jest :co?:
Myślałem, że mniejsza!
Niestety "ostatnio" nie przechodziłem obok :(

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #11 dnia: Maj 09, 2015, 11:47:12 »
Szmata załatwiona, a Kocewicz smacznie śpi :P

Kocewicz

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 36
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #12 dnia: Maj 09, 2015, 19:36:56 »
Kocewicz wstał i potwierdza, że szmata załatwiona :)

Kocewicz

  • Jr. Member
  • **
  • Wiadomości: 36
Odp: Gramofon Dansette
« Odpowiedź #13 dnia: Czerwiec 15, 2015, 22:29:53 »
Remont już od dawna prawie zakończony, elektrofon chodzi i nie zamierza przestać.
Pewnym niedopatrzeniem jest wzbudzanie się części sygnału przy pełnym wysterowaniu, i to tylko przy głośniku zewnętrznym.
Po prostu nie mam ostatnio ochoty rozdłubywać tego. No i w końcu dorobiłem się porządnych zdjęć: