Autor Wątek: Lenco L70  (Przeczytany 23180 razy)

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Lenco L70
« dnia: Październik 09, 2014, 23:03:46 »
O gramofonach Lenco wykorzystujących sławną wertykalną odmianę napędu kołowego w Internecie napisano bardzo wiele, chociaż nie wszystko. Jako posiadacz takiego gramofonu świadomy popularności wielu modeli tej marki, sądzę, że po prostu nie wypada, żeby na tym forum nie było o nich ani słowa.

Napęd o którym mowa, zadebiutował w latach 50. i z drobnymi zmianami utrzymał się w produkcji do lat 80. XX wieku. Prostota przekładni jest niemal powalająca, lecz nie na darmo mówi się o szwajcarskiej precyzji w odniesieniu do tych konstrukcji. Można się tym zauroczyć, można się też poważnie zniechęcić, nie mając podstawowego pojęcia o takiej mechanice. Każde kiwanie, szmer i luz napędu jest wzmacniany, ale za to takiej stabilności i momentu obrotowego mogą tym szwajcarskim wyrobom pozazdrościć gramofony z przeniesieniem paskowym, czy liche "direct-drive". Przyczynia się do tego również sporej mocy silnik prądu zmiennego, w ciężkim, odlewanym stelażu, zespolony ze stożkową osią napędową. Te kluczowe cechy przekładają się na muzykalność odtwarzanego dźwięku, zwłaszcza w niższych jego rejestrach.

Moja przygoda z Lenco zaczęła się na początku tego roku, kiedy stałem się właścicielem modelu L70, wyprodukowanego w 1962 roku, osadzonego we francuskiej plincie Barthe. Sprzęt jest od nowości w Polsce i właściwie nigdy nie został odstawiony na strych. Pierwotnie była w nim zamontowana drastycznie niskiej klasy wkładka piezoelektryczna Schumann-Neurola, co było sporym mezaliansem. Gramofon wymagał wiele pracy i de facto, wciąż zdarza mi się od czasu do czasu coś w nim poprawić.

a na początku zrobiłem tyle:

1. demontaż, czyszczenie i smarowanie łożyska głównego
- resztki starego lubrykantu usunięte benzyną lakową
- inspekcja głównej płytki nylatronowej nie ujawniła uszkodzeń
- aplikacja ok. 3ml oleju 10W30

2. to samo z panewkami silnika: czyszczenie i smarowanie gęstym towotem z lat 70. produkcji czechosłowackiej; tutaj jedna z płytek nylatronowych była mocno zużyta po stronie kontaktu z łożyskiem, więc obróciłem ją stroną niezużytą; potem konieczna była regulacja panewki - 1mm luzu osi napędowej, tak jak powinnno być (inaczej pojawia się nieprzyjemne tarcie)

3. demontaż ramienia -> tu było najwięcej problemów, początkowo nie można było w ogóle zdjąć główki, która się fest zapiekła; również regulacja nacisku była zablokowana na amen - śruba regulacyjna puściła dopiero po nocy spędzonej w benzynie, łożyska kołyski zostały wyczyszczone i przesmarowane lekkim smarem litowym, niestety pierwotnie zbyt mocno skręciłem miski kołyski co zaowocowało pogięciem bardzo delikatnych wózków łożysk - potem to doginałem ręcznie (na szczęście mam dosyć smukłe paluszki), łożyska ruchu horyzontalnego przeczyszczone i przesmarowane olejem 10W30; ponadto wymieniony został przewód umaszający ramię - oryginalny był mocno powyginany; na dodatek oryginalne sprężyny odpowiadające za równoważenie masy ramienia wyciągnęły się - trzeba było dobrać odpowiednią parę (brawa dla kolekcji sprężynek kol. vinylpiotrka!)

4. usunięcie kilometra zbędnych kabli - moje Barthe Lenco miało fabrycznie przygotowaną instalacje do zamontowania przedwzmacniacza tranzystorowego, w środku wisiało mnóstwo zbędnych kabli

5. wymiana plastikowego koła napędowego na metalowe, najprawdopobniej z wczesnego L75 lub B55, wraz z całym ramieniem idlera; konieczne było szlifowanie opony tego koła. Niestety z jakiegoś powodu w tych gramofonach w latach ca 1959-1965 montowano plastikowe idlery, z oponą z jakiegoś tworzywa sztucznego (zdecydowanie nie jest to guma), która twardnieje przez lata i jedyną metodą na ten problem jest wymiana całego koła bądź dopasowanie nowej opony gumowej.

6. czyszczenie i smarowanie prowadnic przekładni prędkości (uniwersalny smar litowy), ustawienie zbieżności prędkości talerza z położeniem przekładni dla prędkości 33 1/3 rpm

7. wymiana sprężynki dociskającej idler do osi silnika (odpowiednią znalazłem we wraku Duala 1229)

8. montaż nowych kabli w główce (oryginalnie było to skonfigurowane pod mono)




Gramofonu używam z wkładką Shure M55E, najczęściej z igłą sferyczną typu N44-7, z naciskiem na płytę około 3g. W połączeniu ze tym napędem, nieważne czy słucham Buffalo Springfield, Dvoraka, czy Komedę - nie da się nie tupać. To jest pierwszorzędne boogie. Duży wpływ na brzmienie miało zespolenie mechanizmu na sztywno z plintą. Standardowo jest on zawieszony na czterech sprężynach, których regulacja i wypoziomowanie może przyprawić o chęć potłuczenia ściany gramofonem (i bardziej obawiałbym się o ścianę).

Planuję jeszcze wypróbować gramofon w połączeniu z wkładkami Bang & Olufsen SP1, Elac STS 222 oraz Shure SC35C.

Ramieniu modelu L70, które uważam za wyjątkowy twór myśli gramofoniarskiej, łączący finezyjność z prymitywizmem, planuję poświęcić osobny odcinek.





(HiFi Jahrbuch 1963/64)

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 10, 2014, 23:23:37 »
Ramię Lenco L70 jest bardzo proste w swojej konstrukcji, w zasadzie to opiera się na takich samych prawidłach jak ramiona przenośnych gramofonów młodzieżowych takich jak Triotrack Bambino czy co nowocześniejsze modele Muza Poznań. Jest pozbawione przeciwwagi a odciążenie masy ramienia i regulacja nacisku odbywa się poprzez regulację pary sprężyn które z jednej strony są zaczepione na suwanej tulejce rurki ramienia, z drugiej na obudowie kołyski. Brak przeciwwagi pozwolił na wydłużenie ramienia, ma ono 238mm co odpowiada konstrukcji Brauna PS 1000. Z drugiej strony, środek masy spoczywa na samym jego końcu, na główce, co nieraz daje się we znaki.

Ruch horyzontalny wspomagają dwa łożyska kulkowe osadzone w regulowanej tulei pionowego trzpienia ramienia, co jest dosyć nietypowym rozwiązaniem. Kołyska to dwa łożyska kulkowe w regulowanych miskach, dostępnych z zewnątrz gramofonu. Wózki tych łożysk są bardzo delikatne i łatwo je pogiąć poprzez nadmierne skręcenie misek, co odbije się pogorszonym śledzeniem rowka. W swoim L70 byłem zmuszony wymienić łożyska kołyski, pasujące wkłady są bez trudu dostępne w dobrych sklepach modelarskich - koszt jest niewielki.

Nacisk igły na płytę jest regulowany w zakresie 0-15g (piętnaście gramów). Podziałka wskazująca nacisk nie ma niestety nic wspólnego z rzeczywistością ze względu na różniące się masy przetworników jak i główek kompletnych (były zarówno lekkie, bakelitowe, jak i ciężkie, odlewane), co oznacza, że do prawidłowego ustawienia tego parametru konieczna jest waga bądź po prostu duże doświadczenie i znajomość ustawianego przetwornika.

Połączenie główki i ramienia jest typu bagnetowego, ale nie jest to stanadard SME. Tutaj oprócz nakręcanego kołnierza, gniazdo w ramieniu ma bolce, które wchodzą w dziury w koszyku. Zapewnia to bardzo dobrą sztywność połączenia oraz dużą powierzchnie styku.

Pomimo sporej masy, ramię chodzi bardzo lekko. Najniższy nacisk z jakim zdaje się pracować poprawnie to nieco ponad 1,5g, ale najlepsze śledzenie rowka wymaga nacisku przynajmniej dwóch gramów. Z uwagi na wysoką masę ramienia, zalecałbym sztywne wkładki takie jak Shure M44-7, M32E, SC35C, M3D itd.

Z uwagi na nierówne rozłożenie ciężaru, ramię jest niezwykle wrażliwe na wypoziomowanie gramofonu. Bez tego ani rusz - będzie łatwo przeskakiwać. Z wkładką M44-7, nawet dosyć spore rysy nie stanowią problemu - adapter przechodzi elegancko. Piętą achillesową tej konstrukcji są dosyć głębokie, a bardzo drobne dziury erozyjne na płytach. Nawet z naciskiem trzech gramów ramię ma tendencje do przeskakiwania bądź zacinania się. Być może remedium na to byłoby zastosowanie lżejszego, bakelitowego koszyka. Ramię Lenco L70 ma niesamowitą zdolność pokonywania nawet dużych fal i skrzywień płyt. Dzieje się tak za sprawą sprężyn równoważących ramię - nacisk zwiększa się kiedy adapter zbliża się do wierzchołka skrzywienia, co znakomicie wpływa na śledzenie rowka w tak trudnych warunkach.

Okablowanie wewnętrzne jest bardzo wysokiej klasy - bardzo elastyczna skrętka srebrzona w ekranie, toteż myślę, że jego wymiana nie ma najmniejszego sensu.

Kolejnym problemem jest brak możliwości przesuwania wkładki w koszyku, choć większość wkładek z epoki pasuje jak ulał.








Kuba

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 456
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 13, 2014, 17:04:00 »
Te kluczowe cechy przekładają się na muzykalność odtwarzanego dźwięku, zwłaszcza w niższych jego rejestrach.

Tzw. Prat jest wynikiem wzmacniania niskich częstotliwości harmonicznych przez warkot napędu. Jak wyciszysz plintę to się zmniejszy albo w ogóle zniknie. Bardzo wielu osobom się to jednak podoba, bo subiektywnie rzecz biorąc, zwiększa to atrakcyjność odbieranego dźwięku.

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 13, 2014, 17:17:17 »
Jakby ktoś próbował taką ładną plintę okleić matami głuszącymi, to palce uciąć!

Kuba

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 456
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 13, 2014, 17:29:17 »
Myślę, że od środka by jej nie zaszkodziło. Zwłaszcza jak gramofon jest przykręcony do plinty na sztywno. No ale co kto lubi :)

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 13, 2014, 17:52:20 »
W środku jest śliczne drewno brzozowe.

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 13, 2014, 18:45:34 »
Tzw. Prat jest wynikiem wzmacniania niskich częstotliwości harmonicznych przez warkot napędu. Jak wyciszysz plintę to się zmniejszy albo w ogóle zniknie. Bardzo wielu osobom się to jednak podoba, bo subiektywnie rzecz biorąc, zwiększa to atrakcyjność odbieranego dźwięku.

Nie tylko. To też kwestia momentu obrotowego i stabilności obrotów.
A warkotu musiałbym szukać chyba stetoskopem. Co nie znaczy, że go wcale nie ma.

A wygłuszaniu plinty Barthe mówię stanowcze nie.
Jakbym chciał coś solidniejszego, masywniejszego, to bym zrobił od zera.


Kuba

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 456
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 13, 2014, 18:50:46 »
Lenco są wdzięcznym tematem do takich przeróbek. Ale tej plinty faktycznie trochę szkoda.
Wiesz może coś więcej na temat normy wg której mierzono odstęp s/n, bo w tej specyfikacji jest podany jako 33dB?

Dopiero teraz zauważyłem jaki ten gramofon jest malutki  :wow:

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #8 dnia: Październik 13, 2014, 19:04:52 »
To jest jakaś starożytna norma z okresu wojen standardów zapisu, z których zwycięsko wyszła RIAA.
NAB, później NARTB pojawiło się w 1942 roku.

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #9 dnia: Październik 14, 2014, 06:37:49 »
Wdzięcznym tematem do przeróbek to są późne modele z lat 70 i 80 robione we Włoszech. Ale tych starych naprawdę szkoda.
I czy ja wiem, czy malutki..sporo większy od, na przykład Garrarda AT60

Kuba

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 456
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #10 dnia: Październik 14, 2014, 09:39:13 »
38cm x 33cm to niedużo. Mój ma 43cm x 37cm, a i tak nie wydaje się wielki.

Piotrek

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1370
    • Obrazki
Odp: Gramofony Lenco z napędem kółkowym
« Odpowiedź #11 dnia: Październik 14, 2014, 15:03:31 »
To są wymiary chassis, dla porównania w Garrardzie AT60 33,5 x 29 cm

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Lenco L70
« Odpowiedź #12 dnia: Styczeń 14, 2015, 22:27:09 »
Kupiłem do mojej jednostki transkrypcyjnej nowe, dobrej klasy koło napędowe z wymiennymi oponami. Element jest produkcji włoskiej firmy "Audio silente". Wykonany precyzyjnie (producent chwali się dokładnością do 0,01mm), z porządnej jakości materiałów.

W komplecie do takiego koła jest 5 opon (dwie z gumy, trzy z silikonopodobnego materiału) oraz komplet nowych podkładek z tekstolitu.







Czerwona jazzowa opona, prawie jak w przedwojennych polskich rowerach, natychmiastowo rozpędza talerz do zadanej prędkości. Koło jest idealnie proste i równe.
Oferta stanowi dobrą alternatywę dla używanych idlerów pozyskanych z demontażu gramofonów Lenco, które nie zawsze są w dobrym stanie zachowania.

Dostępne są zarówno koła na oś 2,45mm (montowane na nakrętki, stosowane w latach 50. i 60.) jak i nowsze 3mm (na zawleczkę).

Kuba

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 456
Odp: Lenco L70
« Odpowiedź #13 dnia: Styczeń 14, 2015, 23:08:20 »
To ja mam kilka pytań:
Jaką średnicę ma to koło?
Jaka jest szerokość opony?
Ile toto kosztuje?

Zastanawiam się, czy by to nie pasowało do Brauna.
Możesz zmierzyć suwmiarką grubość trzpienia na którym się to koło obraca?

Piotruś

  • Mod
  • Hero Member
  • *****
  • Wiadomości: 1066
Odp: Lenco L70
« Odpowiedź #14 dnia: Styczeń 15, 2015, 21:56:30 »
1) średnica to ok. 65mm
2) szerokość opony w oryginalnym idlerze to ok. 3mm, z czego styk ma jakieś 1,5mm; opony do tego nowego idlera są w dwóch róznych szerokościach
3) nowy idler audiosilente to ok. 55 dolarów + przesyłka
4) trzpienie występują w dwóch różnych rozmiarach: 2,45mm i 3mm